Dzisiaj jest: 16 sierpień,2018 roku

Safari nurkowe w Egipcie - relacja z wyjazdu

 


Egipt, październik 2007 

 

Image 

 

Krótka relacja z wyprawy nurkowej "Safari - wraki północne", 15-22 październik 2007. Relację napisałem na podstawie wpisów  w książeczce nurkowej, skrupulatnie prowadzonych przez Anię Dobrowolską.

 

 


 

 

 

Image Image

Image Image 

 

 

 Zdjęcia z safari są można oglądać w naszej galerii

 

 

 

15 X

Poranne skrobanie oszronionej szyby w aucie to ewidentnie sygnał, że trzeba stąd uciekać…tam, gdzie zdecydowanie cieplej i milej. Wieczorem w pełnym składzie wylatujemy z lotniska w Krakowie. 

 

16 X

Po spokojnym locie egipskimi liniami, przylatujemy wcześnie rano do Hurghady. Potem transport do bazy nurkowej, gdzie niestety musimy poczekać do godziny 10, by wejść na łódkę - czas mija na „porannych” rozmowach Polaków. Słonko miło zaczyna przygrzewać, wszyscy zmęczeni po nocnym locie. Dziś aklimatyzacja i nurkowania blisko Hurghadady. Na początek nurkowania na rafie El Fannus, co oznacza latarnię morską. Rafa znana jest z tego, ze odpoczywają tu delfiny, ale my ich nie widzieliśmy. Nurkowaliśmy od strony północnej, gdzie największa głębokość to 18m. Dwie niewielkie wieże koralowe, duże gorgonie, dwie mureny. El Fannus od strony wschodniej - głębokość do 11 metrów,miękkie koralowce, dwie płaszczki bluespotted i eagle ray. Wieczorem zawijamy do Hurghady, idziemy na miasto. Obowiązkowo idziemy do restauracji El Mina na zupkę „frutti di mare”, sok z mango i oczywiście shisha. Ciepły wieczór pozwala szybko zapomnieć o chłodach panujących w Polsce. 

 

17 X

Dziś już na dobre wypływamy - humory dopisują. Dziś nurkujemy na rafach:SHAAB EL ERG (DOLPHIN REEF) - między dużą a małą wyspą rano i wieczorem przepływają delfiny. Obserwowaliśmy je z pokładu, ale pod wodą spotkała je tylko jedna grupa. Pozostali mogli tylko pooglądać delfiny na aparatach cyfrowych. Między rafami silny prąd.  Od połowy grudnia do połowy lutego można spotkać tu duże stada mant. Na rafie UMM ASK nurkowanie z pontonu. Widzimy cornet fish,  papugoryby i jednometrowe crocodilefish. A wieczorem nurkowanie nocne. Po wygaszeniu latarek jest zaskakująco jasno, chociaż świeci tylko połowa księżyca. Dużo liliowców, stonefish i scorpionfish.Wieczorem rusza wyprawowa liga karciana w popularną grę „w ch..a” oficjalnie nazywaną „wstęp do brydża” - popularność naszej ligi karcianej obejmuje prawie całą załogę.  

 

18 X

Liga karciana pełna parą…między partiami nurkujemy na ABU NUHAS. Rafa ta leży niedaleko trasy żeglugowej do Kanału Sueskiego, stąd aż cztery wraki statków!

CARNATIC- wrak statku kursującego między Egiptem a Bombajem. Zatonął 13 (!) września 1869r. Część rufowa zatonęła z ponad dwudziestoma załogantami. Przewoził między innymi skrzynie ze złotymi monetami i miedzianymi płytkami (w większości wydobyte w 1889). Leży na lewej burcie, na głębokości między 28m a 15m. Nazywany jest „wrakiem z butelkami wina ”, podziwiać można je juz tylko na starych zdjęciach lub w prywatnych zbiorach. Bardzo atrakcyjny plener fotograficzny stanowią pozostałe z kadłuba stalowe elementy, które wyglądają jak kolorowo porośnięte arkady, między którymi można swobodnie „spacerować” w asyście ławic glassfishies.

ABU NUHAS - GIANNIS D.- grecki frachtowiec zatonął w 1983 r. Przewoził drewno które w większości zostało wydobyte przez miejscowych rybaków. Ma 80m długości i 10m szerokości. Leży na głębokości 20m. Dobrze zachowane nadbudówki, labirynt pomieszczeń, a wszystko porośnięte kamiennymi i miękkimi koralowcami.Dziś wcześnie zaczęliśmy i z dwoma wrakami uwinęliśmy się do obiadu, dzięki czemu w dość wczesnych godzinach dopływamy do słynnego wraku Thistlegorm. Nie marnując dnia i porzucając ligę karcianą część osób nurkuje na wraku.

THISTLEGORM - pierwsze zejście – statek płynąc z Anglii do Egiptu w 1941r. został zbombardowany przez niemiecki bombowiec, gdy kotwiczyli przy rafie SHAB ALI. Wiózł dostawę dla brytyjskiego korpusu afrykańskiego. Na wraku mnóstwo wyposażenia wojennego: lokomotywa, wagony, czołgi, samochody transportowe, pełne ładownie starych motorów oraz duże ilości rozsypanej amunicji.  Wrak o długości 100m spoczywa płasko na dnie na głębokości 33m (stępka), a nadbudówka na 14m.   

 

19 X

Dziś pobudka jeszcze przed wschodem słońca, chcemy zejść na Thistelgorm przed nurkami z pozostałych łodzi zacumowanych tuż obok. Niestety, tylko słońce pokazało swoje pierwsze promienie, a pod wodą zaroiło się od nurków. Nurkowanie zaczynamy od lokomotywy oddalonej 60m od lewej burty na głębokości 33m. Od dziobu opływamy cały kadłub na zewnątrz. W drugim nurkowaniu penetrujemy ładownie. Ładunek świetnie zachowany. Statek przewoził broń i amunicję, zwiedzamy ładownie zawierające ciężarówki (20), motocykle BSA (160) na pokładzie opływamy 3 wagony kolejowe, 3 myśliwce w częściach, lokomotywę oraz stertę starych kaloszy.

Z nurkowaniami  znowu uwijamy się dość szybko. W trakcie obiadu przepływamy na rafę  Gubal Island, gdzie między grą w karty oraz zejściem na piaszczystą plażę tego dnia dajemy jeszcze dwa nury. Gubal Island to błękitna laguna przy długiej, wąskiej piaszczystej wysepce. Relaksowe nurkowanie po koralowych ogrodach, tuż pod naszą łodzią 3 duże mureny. Wieczorem nurkowanie nocne. 10m od lodzi pozostałości  jakiejś malej jednostki pływającej, ale przyciągające morskie życie - gromadka kilku skrzydlic, dużo błazenków, metrowa crocodilefish 

 

20 X

Znowu wstajemy o świcie, płyniemy zanurkować na głębokim wraku Ross Moller, tu nurkuje tylko część naszego składu osobowego, co najmniej ze stopniem średnim. Cumujemy nad wrakiem jako pierwsi. Inna łódź próbuje "zaparkować" obok oraz złapać te sama cumę, mają trudności z manewrowaniem, jest spora fala. Po chwili sytuacja zmienia się drastycznie, walka o cumę przyjmuje bardziej drastyczne środki …  Taranują nas!!! Wpadają burta na nasz dziób i... sypia się drzazgi, deski z ich łodzi. Robią jeszcze jedno podejście, strasznie krzycząc oraz pokazując dziwne gesty … Po chwili w naszym kierunku rusza ich ponton, a na nim...wrzeszczący tubylec z groźnie połyskującym w słońcu nożem, dłuuuugim jak miecz. Pirat??? Po chwili odcina  NASZA cumę … !!! Na szczęście nie wtargnął na pokład. Na miejsce przypływają jeszcze dwie inne łodzi z nurkami, jest spore zamieszanie wszystkie cumują do siebie, w wielkich wrzaskach i kłótniach. Jak się okazuje jest tylko jeden maszt do cumowania i to na 20 m. Nasza łódź pozostaje w dryfie, do liny opustowej z zacumowanych statków dostajemy się pontonem. Nurkujemy….   

ROSS MOLLER – duży wrak leży na głębokości ponad 55 m, równo na dnie. Jest to bliźniak statku Thistlegorm, jednostka służyła jako pływający szpital. W takcie nurkowania podzieliliśmy się na 2 grupy. Jedna grupa do głębokości maksymalnej 40m, druga penetrowała już cały wrak do 55 m. Wrak świetnie zachowany, przejrzystość wody jak na Egipt wręcz fatalna - brak błękitu, za to bałtycka zieleń.  Płynęliśmy nad otwartymi ładowniami  długiego statku, penetrując gdzieniegdzie puste pomieszczenia. Naprawdę ładny wrak, inny niż spotykane na co dzień wraki w trakcie naszego safari.  Przystanek bezpieczeństwa ponad masztem będziemy długo wspominać. Gdy dopłynęliśmy do końca masztu, okazało się, że wszystkie liny cumownicze z zacumowanych łodzi zostały poodcinane … Pod wodą panował chaos, kilka grup z innych łodzi próbowało też odczekać swoją dekompresje w toni, w mało przejrzystej wodzie, do tego bez żadnego odnośnika. Zbawieniem była wypuszczona przez nas bojka dekompresyjna, gdzie wisiało na niej kilkanaście lub więcej osób. Na szczęście akcja nurkowa, pomimo poprzecinanych cum, zakończyła się sukcesem - będzie co wspominać. Pontonem wróciliśmy do dryfującej łodzi na śniadanie, obserwując rozszalałych kapitanów wymachujących nożami - każdy ze swojej łodzi.Wracamy do zacisznej błękitnej laguny w okolicach Gubal Island, gdzie wita nas duży żółw pływający po powierzchni. Tu już wszyscy w komplecie po śniadaniu wskakujemy do wody. Zaliczamy:

GUBAL ISLAND – nurkowanie z pontonu na pobliskiej dość głębokiej  ściance

SHAAB EL ERG - znowu podziwiamy harce delfinów z pokładu. Pierwsza grupa ma znowu szczęście z nimi popływać. Startujemy z pontonu o zachodzie słońca, wracamy w ciemnościach.Wieczorem po nurkowaniu liga karciana w pełnym komplecie długo nie pograła. Załoga zafundowała nam małą imprezę, a kucharz upiekł tort. Ogólnie imprezowy nastój, tańce w rytm arabskiej muzyki, oświetlenie naszej dyskoteki to nurkowy „błyskacz” imitujący stroboskopJ . To była miła integracyjna impreza - zwłaszcza, że nie wszyscy uczestnicy są od nas z klubu.  

 

21 X

Dziś ostatni dzień nurkowy, niestety …. Co miłe i przyjemnie szybko się kończy. Dziś dwie rafy.

UMM KAMAR ISLAND - nazwa wyspy znaczy Matka Księżyca. Nurkował tu i filmował  Hans Haas. Pozostała po nim klatka chroniąca przed rekinami. W trakcie nurkowania ładna "dziurawa" ścianka, jaskinia z dwiema odnogami na kilkanaście metrów, duże gorgonie,  koralowce, mureny, nadymki. Dzień jak co dzień J

Ta wyspa nazwana została przez nas  "wyspą Robinsona" - Mr Relax (uczestnik naszego safari) pozostawiony na bezludnej wyspie! Wybawił go dopiero ponton wysłany z następnej, na szczęście niedalekiej, rafy :)SHAB RUR - ładna, pełna szczelin i norek ścianka. Na dwudziestuparu metrach porozrzucane szczątki drewnianej lodzi. Mieszka tam dużo napoleonów i sporych rozmiarów granik.Popołudniu dopływamy do Hurghady - koniec z nurkowaniem. Teraz 24-godzinna przerwa przed odlotem. Wieczorem tradycyjnie idziemy do El Miny i na drobne zakupy. Wieczorem oczywiście „sziszowa imprezka”. 

 

22 X

Dziś już nie nurkujemy - rafy, ryby i wraki zostają już tylko w naszych wspomnieniach oraz na dużej ilości zdjęć, które zrobiliśmy. Przed odlotem każdy wykorzystuje czas wolny na swój sposób: zakupy, ostatnie kąpiele, opalanie. Przed nami perspektywa lądowania w zimnej Polsce L  Po lunchu spakowani transportujemy się pontonem już na stały ląd, gdzie busem jedziemy na lotnisko. W drodze dowiadujemy się, że samolot będzie opóźniony. Z przedłużonego pobytu w Egipcie najbardziej zyskała liga karciana która zdążyła rozegrać kilkadziesiąt, a raczej kilkaset rozdań J 

 

23 X

Zamiast o 17.30 (22 X) startujemy 1.30 (23 X), w Polsce jesteśmy o piątej rano - niestety tu nie jest tak ciepło jak w Egipcie. Szybko trzeba zamienić klapki i krótkie spodenki na coś cieplejszego. Przed nami perspektywa powrotu do rzeczywistości . Mnie dziś przypadł dzień nurkowy. Klubowicz pracujący na wyspach jest jeszcze dzień w Polsce - obiecałem mu, że z nim zanurkuje. I już przed południem jestem na Zakrzówku, pogoda…średnia - zimno, pada, wieje. Dowiaduję się, że w Irlandii to „dzień jak co dzień”  i że  to typowa pogoda nurkowa. Pomyśleć, że jeszcze kilkanaście godzin wcześniej otoczenie było zgoła inne…

 

Image

 

Podziękowania dla całej załogi za fajny wyjazd: Ani, Bogusiowi, Piotrkowi, Justynie, Staszkowi, Rafałowi, Krzyśkowi, Dominikowi, Piotrkowi, Romanowi, Tadkowi, Michałowi, Łukaszowi, Kubie, Agnieszce, Angelice, Romanowi, Dominikowi, Jarkowi. W planie następny wyjazd w marcu 2008 na Wyspy Braci, więc pewnie z większością się zobaczymy.

 

W bliższej perspektywie zapraszam na spotkanie powyjazdowe 7 listopada (środa) w  Camera Cafe, Plac Nowy 9. (wejście przez bramę) godz. 21:00. 

 

Do zobaczenia,

Maciek     

 
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Klub wypraw nurkowych, Nurkowanie Kraków, Bochnia, Tychy, Busko Zdrój, Kazimierza Wielka, Nowy Sacz, Oswiecim, Tarnow. Turystyka nurkowa - Organizujemy safari nurkowe, Egipt Chorwacja, inne kraje. Kursy nurkowania, szkolenia nurkowe, CMAS, IANTD, PADI, Wypożyczalnia sprzętu nurkowego, nabijanie butli nurkowych. Nurkowania na Zakrzówku, nurkowania w Jaworznie, nurkowanie na koparkach. Tanie nurkowanie. Safari w Egipcie. Wraki północne. Nurkowanie Egipt.